Przez blisko godzinę PGE GiEK GKS pozostawał w grze o pozytywny rezultat. Bramka Szymona Sarnika w 19. minucie dawała „Brunatnym” nadzieję na korzystne rozstrzygnięcie, jednak radość z wyrównania trwała zaledwie chwilę, a skuteczność miejscowego Orkanu oraz seria indywidualnych błędów w szeregach bełchatowian, które bezpośrednio przełożyły się na straty bramkowe, szybko te nadzieje rozwiały.
Otwarcie wyniku nastąpiło w 12. minucie i było autorstwa gospodarzy. Michał Lewandowski, stojąc na przedpolu, zdecydował się na uderzenie z powietrza, które przełamało rękawice Jakuba Wiśniewskiego. Na straconego gola dobrze zareagował zespół Roberta Rogana. Najpierw czujność Franciszka Rynkiewicza sprawdził Juliusz Molis, a w 19. minucie najprzytomniej w polu karnym po wyrzucie piłki z autu zachował się Szymon Sarnik. Prawy obrońca doprowadził do wyrównania, ale taki rezultat utrzymał się zaledwie przez minutę. W kolejnej akcji Grzegorz Kowalski dalekim podaniem dostrzegł Kamila Mizerę. Były skrzydłowy biało-zielono-czarnych zgubił Sarnika i w sytuacji sam na sam z bramkarzem zachował zimną krew, ponownie wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Bełchatowianie, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i przebywali na połowie rywala, stworzyli sobie jeszcze kilka dogodnych okazji. W 23. minucie Dawid Woźniakowski zbiegł z piłką do środka i zdecydował się na strzał prawą nogą. Sześć minut później, po wcześniejszym efektownym zwodzie „ruletką”, na uderzenie zdecydował się Jakub Kosin. W obu przypadkach na posterunku był jednak golkiper z Buczku. W końcowych fragmentach pierwszej połowy swoją szansę miał jeszcze Jakub Kopa. Debiutujący tego dnia młody napastnik „Brunatnych” skorzystał z dośrodkowania Kosina, lecz jego celna próba głową nie przyniosła zmiany rezultatu.
Na drugą połowę PGE GiEK GKS wyszedł już z Alanem Karolewskim na szpicy. Od pierwszych minut niespełna 17-letni młodzieżowiec siał sporo zamieszania w polu karnym przeciwnika. Niestety jego kolejne uderzenia nieznacznie mijały bramkę albo w porę były blokowane przez defensorów. Dopiero w 60. minucie Damian Michalak oddał celny strzał z dystansu. Futbolówka zmierzała jednak wprost w kierunku Rynkiewicza, dlatego bramkarz nie miał problemów z jej złapaniem. Chwilę po upływie godziny gry próbkę swoich umiejętności zaprezentował Filip Staniucha. Gospodarze ruszyli z kontratakiem, po którym młody napastnik wymanewrował bełchatowską defensywę i sam wpisał się na listę strzelców. Było 3:1. Około kwadransa przed końcowym gwizdkiem gospodarze zadali jeszcze czwarty cios. Mizera wykorzystał błąd Bartosza Chłoda, po czym wyłożył piłkę napastnikowi miejscowych, a ten dopełnił formalności i po raz drugi tego dnia pokonał Wiśniewskiego. Nasza drużyna próbowała jeszcze zmniejszyć straty, ale nie zdołała już stworzyć klarownej sytuacji, która mogłaby zagrozić bramce gospodarzy.
GKS Orkan Buczek – PGE GiEK GKS Bełchatów 4:1 (2:1)
1:0 Michał Lewandowski 12 min.
1:1 Szymon Sarnik 19 min.
2:1 Kamil Mizera 20 min.
3:1 Filip Staniucha 63 min.
4:1 Filip Staniucha 74 min.
GKS Orkan Buczek: Franciszek Rynkiewicz – Jarosław Trzeboński (75. Iwo Misztalski), Hubert Jakubiec, Grzegorz Kowalski, Michał Lewandowski – Patryk Niciak, Mikołaj Bociek, Oskar Przywara, Miłosz Kapica (73. Witold Kubiak), Kamil Mizera (85. Kacper Konstańczuk) – Filip Staniucha (89. Bartosz Kopański).
Trener: Marcin Węglewski
PGE GiEK GKS Bełchatów: Jakub Wiśniewski – Mateusz Szymorek, Wiktor Żytek, Bartosz Chłód, Szymon Sarnik (85. Mateusz Marczak) – Damian Michalak, Mateusz Michasiewicz (81. Marcel Sadziński), Dawid Woźniakowski (66. Jakub Garnysz), Juliusz Molis, Jakub Kosin – Jakub Kopa (46. Alan Karolewski).
Trener: Robert Rogan
Żółte kartki: Bociek, Kowalski – Michalak, Żytek, Paprocki (asystent trenera)
Sędzia: Konrad Gawroński (Łódź)
Widzów: ok. 550
___________________________
Sponsorem Strategicznym GKS Bełchatów jest PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A.